Sporo zamieszania wywołał w ostatnim czasie raport Microsoft Research z lipca 2025 roku. Największe emocje wzbudziła lista 40 zawodów, które rzekomi mają zniknąć z rynku w wyniku zastąpienia wykonujących je specjalistów przez narzędzia AI. Na pierwszym miejscu znaleźli się… tłumacze, według autorów raportu najbardziej zagrożeni ekspansją tzw. sztucznej inteligencji. Czy zawód tłumacza rzeczywiście nie ma już racji bytu? Czy faktycznie tak łatwo można dziś zautomatyzować proces translacji? Odpowiedź brzmi: nie, co uzasadniamy w naszym artykule.
Nie ma i w przewidywalnej przyszłości nie będzie pola do pełnego zastąpienia tłumaczy przez AI, ponieważ nie zezwala na to prawo. Doprecyzujmy, że mamy na myśli tłumaczenia przysięgłe. Są to dokumenty urzędowe, wymagające poświadczenia przez tłumacza za zgodność z oryginałem, które muszą być opatrzone stosowną pieczęcią – w przeciwnym razie ich moc prawna jest zerowa. W tym obszarze AI nie może w żaden sposób konkurować z tłumaczami przysięgłymi, dlatego obwieszczanie końca tego zawodu jest grubym nadużyciem.
Każdy, kto w taki czy inny sposób korzysta z narzędzi AI doskonale wie, jak bardzo są one zawodne. Tak zwana generatywna sztuczna inteligencja nie ma własnej osobowości, korzystając z informacji, jakie znajdzie w sieci i – to szczególnie groźne – coraz częściej ucząc się sama od siebie (według różnych szacunków już między 50 a 60 proc. treści publikowanych w Internecie to „dzieło” generatywnej AI).
I o ile drobny merytoryczny błąd w opisie jakiejś usługi na stronie internetowej firmy pewnie nie przyniesie żadnych poważnych konsekwencji, o tyle nikt nie może sobie pozwolić na to, aby ryzykować, że AI źle zinterpretuje wyniki badań, opis choroby czy pismo procesowe. Tutaj nie ma miejsca na żadne błędy, dlatego potrzebne jest zaangażowanie doświadczonego, wykwalifikowanego tłumacza.
Wszystkie narzędzia AI są okraszone komunikatem, że „mogą popełniać błędy” – w praktyce zdejmuje to z barków ich twórców wszelką odpowiedzialność. Jeśli AI niepoprawnie przetłumaczy tekst, od którego zależało np. zakwalifikowanie firmy do dalszej procedury przetargowej, to pretensje będzie można mieć tylko do siebie.
Tłumacz przysięgły ponosi znacznie większą odpowiedzialność – nie tylko na gruncie biznesowym, ale też prawnym. Już samo to wymusza na nim rzetelne wykonanie swojej pracy, co jest w żywym interesie osoby czy firmy zlecającej tłumaczenie np. ważnych dokumentów.
Oczywiście, że nie. Nie można zakłamywać rzeczywistości i ignorować ekspansji narzędzi AI. Rozwój sztucznej inteligencji już zmienia naszą branżę. Pierwszym skutkiem jest wyraźny spadek zapotrzebowania na proste usługi tłumaczeniowe. Nie podlega zatem dyskusji, że osoby zajmujące się tłumaczeniami półzawodowo, nieposiadające statusu tłumacza przysięgłego, raczej powinny poszukać szczęścia w innej profesji.
AI to największa rewolucja w historii branży tłumaczeniowej, której skutkiem będą (a częściowo już są):
W Exare byliśmy przygotowani na rewolucję AI jeszcze przed jej nadejściem, od dawna oferując klientom tłumaczenia specjalistyczne z języka niemieckiego i na język niemiecki, w tym w niszowych i złożonych dziedzinach, jak medycyna czy prawo.
Dalej podnosimy swoje kwalifikacje w tych obszarach, chcąc zapewnić klientom usługi tłumaczeniowe premium, gwarantując indywidualne podejście do każdego zlecenia, krótkie terminy realizacji i najwyższy standard merytoryczny i językowy tłumaczonych treści. Pod tym względem dla nas i naszych klientów nic się nie zmienia – robimy swoje nie oglądając się na AI, które, pisząc nieskromnie, ale zgodnie z faktami, nie stanowi dla nas żadnej konkurencji.